piątek, 7 października 2011

.13

trzynasty. nie dzień. bynajmniej nie miesiąc.
szczęśliwy czy pechowy? dla jedych skaranie boskie dla innych błogosławieństwo...
dziś radosny trzynasty numerek przyniósł mi piękną nowinę. wprawdzie nie do końca potwierdzoną ale napełniającą serca miłością, szcześciem i tęsknotą.
przyjaciele to te ciche anioły, które niosą dobre wieści z uśmiechem na ustach. jeden z takich niebiańskich posłańców obwieścił mi dziś, że być może nosi w sobie nowe życie.
i mnie jak temu aniołowi urosły skrzydła. poczułam jak wznoszę się wysoko wysoko, gdzie nikt nie może odebrać mi tej radości. gdzie będę z tym sama lecz nie odosobniona.
od bardzo dawna się tak nie czułam.
nerwowe dygotanie dłoni przepełnione emocjami.
z dnia na dzień moje serce rośnie, podlewane szczęściem.

a wczoraj maleńka dziewczynka o kręconych włoskach, wijących się jak maluteńkie sprężynki, chwiejnym krokiem podeszła do mnie. wlepiła swoje ogromne orzechowe oczy w moje i wyciągnęła do mnie drobniuteńkie rączki.
odpłynęłam.

2 komentarze:

  1. :) być może ale niekoniecznie sprawdzić lepiej. Dziecko fajnie ale ile z tym zachodu i musiałbym dorosnąć!

    OdpowiedzUsuń