poniedziałek, 9 lipca 2012

.22

tyle czasu minęło. tak szybko wszystko zmieniło się o 180 stopni.
wystarczyło kilka tygodni aby cała nadzieja, radość i szczęście pękły jak bańka mydlana. bym poczuła się pusta jak dzwon...
postanowił odejść. nie fizycznie a emocjonalnie. przestał kochać, a może tylko pogubił się w tym labiryncie uczuć i pokus. może potrzebuje więcej czasu niż ja, by zrozumieć, że bez niego moje życie jest o wiele bardziej ubogie. staram się tłumić przemawiającą przezemnie zazdrość, że kiedyś jakaś inna zajmie moje miejsce u jego boku.
ale nie chcę go tracić mimo to. był moim przyjacielem zanim się pokochaliśmy. chcę by nim został.
bez względu na to jak będzie ciężko.
bez względu na okoliczności.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz