czasem potrzeba inspiracji. wystarczy osoba, rzecz czy krótki pokrzepiacjacy komentarz, żeby zacząć patrzeć na coś z zupełnie innej perspektywy. tak mało w naszych czasach życzliwych ludzi.
tych, którzy naprawdę chcą nam pomóc i służą dobrą radą najcześciej pomijamy. grzecznie wysłuchujemy ich komplementów, jednym uchem wpuszczając je a drugim wypuszczając. właściwie najgorszym faktem jest to, że najbardziej przejmujemy się komentarzami złośliwymi, kipiącymi zawiścią i nasączonymi jadem. dlaczego?
przy tym stwierdzeniu nasuwa się konkretne pytanie.
czy najbliźsi nam ludzie, przyjaciele, dobre duchy i ich opinie stają się mniej ważne w obliczu tego co mówią o nas obcy krytycy nie mający pojęcia o nas i o tym co robimy w życiu?
kolejne pytanie bez odpowiedzi. nie będę jej szukać... pójdę za głosem serca.
to ono wybrało mi przyjaciół.
to oni są moją inspiracją.
breeee Bossski wie co dobre
OdpowiedzUsuńprzynajmniej tak mi się wydaję
Prosto, prościutko do przodu ;)