piątek, 30 marca 2012

.21

tak naprawdę nie wiem o czym chcę napisać. słowa znów stanęły w gardle, nie chcąc wspólpracować z palcami na klawiaturze. może to przez ten ostatni zastój?

dużo się zmieniło. dom, praca, życie.
oboje 'uwikłani' w ten burzliwy związek dwóch serc potrafimy ranić się i kochać jednocześnie. i kiedy tak myślę, że wszystko już przepadło, że po tej wojnie nie ma szans na pokojowy układ wszystko obraca się o 180 stopni i znów jest jak dawniej. to jak wybuch rozjuszonego wulkanu, który dusi w sobie całą swoją złość i nerwy... w pewnym momencie eksploduje, płynie z niego lawa gorących słów, niszczących wszystko co staje im na drodze, a kiedy 'wyrzyga' już wszystko co złe... milknie. wygasa i pozostaje w uśpieniu do następnego wstrząsu. a czy nie można na spokojnie? płynąć, ramię w ramię, jak rzeka przed siebie. drążyć skały i zmieniać bieg wydarzeń.

kasia stankiewicz.marzec

1 komentarz: