wczoraj to on miał urodziny. o północy śpiewałam mu szeptane "sto lat" i złożyłam życzenia, które poniekąd uwolniły moją duszę i serce. otworzyłam mu te drzwi, które tak długo zakrywałam własną piersią, blokując mu drogę wyjścia.
teraz rozumiem. muszę pozwolić mu odejść by dać mu szansę na podejmowanie własnych decyzji. by był wolny. moja mała D powiedziała mi wczoraj, że każdy ma nieskończenie wiele szans na szczęście... wiecie? wierzę jej! staram się myśleć najbardziej możliwie pozytywnie.
teraz i dla mnie drzwi się uchyliły. nie znaczy to, że wpuszczę przez nie od razu kogoś innego. sama wyjdę do ludzi.
będę się śmiać do łez!

of monsters and men - little talks
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz