środa, 30 kwietnia 2025

.51

 Minęło 10 lat. 

10!

Wiecie, ten dom do którego mieliśmy się wprowadzać… nadal w nim mieszkamy. 

Przewinęło się przez niego mnóstwo ludzi. Mieliśmy czworo współlokatorów, niezliczonych gości. Dom widział radość, łzy, złamane serca, wzloty, upadki, szaleństwo, miłość i wojnę. 

Wypełniliśmy go naszymi gratami które zbierają kurz. Niektórych rzeczy już nie ma. Tak jak nie ma już niektórych ludzi. Tych kochanych co odeszli na dobre i tych egoistów którzy odeszli w gniewnym uniesieniu obnosząc się złością na nowo zawiązane przyjaźnie. 

Nastała również globalna pandemia. Dom był wtedy naszą twierdzą. Nasza ostoją i bezpieczeństwem. 

Ten sam dom stał się te domem dla nowego lokatora. 5 lat temu pojawił się i skradł nasze serca bezpowrotnie. Śpi teraz obok i chrapie. Pewnie rano w drodze do szkoły powie mi że mnie kocha. Zapewne wcześniej nakrzyczy że nie chce zakładać mundurka. 

Dom okazał się być naszym wybawieniem. Widać domu było nam trzeba. 

10 lat. 

Tęskniłam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz