czekam. jak zawsze. tylko, że tym razem nie wiem na co. na cud, który sie nigdy nie ziści? na utraconą niewinność? na to, ze któregoś dnia przez uchylone okno wleci dobra wróżka i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki odwroci czas? chyba właśnie na to czekam.
powinnam wiedzieć, że nic nie jest nam dane za darmo, że na wszystko trzeba niezmiennie ciężko pracować.
zamęt w mojej głowie sieją czarne scenariusze o tym jak pogrążamy się w ciemnej otchłani. potrzebuję by ktoś mną potrząsnął, powiedział, niemal krzyknął "weź się w garść! życie masz jedno! ŻYJ!!!"
ale czy potrafię?
narazie czekam. na odpowiedź.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz