A myślałam, że to ten wyśniony. Ostatnie dni niczym nieustajaca walka rozumu z sercem.
Kiedy jedno krzyczy "nic z tego już nie będzie, odpuść", drugie naiwnie mówi, że "nadzieja umiera ostatnia".
Tylko dlaczego takim kosztem? Dlaczego bólem serca i morzem wylanych przyszło mi to przepłacać? Czy rzeczywiście cierpienie na taka skalę mnie uszlachetni?
Podobno nie można dwa razy popełnić tego samego błędu... Za drugim razem jest to już decyzja.
I zlinczujcie mnie za to, że gdybym miała szansę, to podjęłabym taka sama decyzję jeszcze raz.
Dla pewności.
hugo-99 problems
'żaden wróg nigdy więcej nie powie mi, co warto znosić dla chwil'
OdpowiedzUsuńI głowa do góry!