środa, 30 kwietnia 2025

.51

 Minęło 10 lat. 

10!

Wiecie, ten dom do którego mieliśmy się wprowadzać… nadal w nim mieszkamy. 

Przewinęło się przez niego mnóstwo ludzi. Mieliśmy czworo współlokatorów, niezliczonych gości. Dom widział radość, łzy, złamane serca, wzloty, upadki, szaleństwo, miłość i wojnę. 

Wypełniliśmy go naszymi gratami które zbierają kurz. Niektórych rzeczy już nie ma. Tak jak nie ma już niektórych ludzi. Tych kochanych co odeszli na dobre i tych egoistów którzy odeszli w gniewnym uniesieniu obnosząc się złością na nowo zawiązane przyjaźnie. 

Nastała również globalna pandemia. Dom był wtedy naszą twierdzą. Nasza ostoją i bezpieczeństwem. 

Ten sam dom stał się te domem dla nowego lokatora. 5 lat temu pojawił się i skradł nasze serca bezpowrotnie. Śpi teraz obok i chrapie. Pewnie rano w drodze do szkoły powie mi że mnie kocha. Zapewne wcześniej nakrzyczy że nie chce zakładać mundurka. 

Dom okazał się być naszym wybawieniem. Widać domu było nam trzeba. 

10 lat. 

Tęskniłam. 

poniedziałek, 9 lutego 2015

.50

jest super! ale ciii... żeby nie zapeszyć. znaleźliśmy dom. wypełniliśmy papierzyska, on kupił sobie imadło do garażu, wczoraj oglądaliśmy używane rowery dla mnie. wszystko jest dobrze. całuje mnie i przytula. patrzy na mnie gdy nie patrzę myśląc, że o tym nie wiem. uśmiecha się kiedy śpiewam lub tańczę pokracznie. cieszymy się sobą na nowo. końcem lutego czeka nas wyprowadzka do nowego mieszkania. to będzie próba. ale jesteśmy już mądrzejsi... dojrzalsi...
tylko ciii...
żeby nie zapeszyć :)

czwartek, 27 listopada 2014

.49

jeśli ktokolwiek, kiedykolwiek powie mi jeszcze raz, że życie jest proste to otrzyma ode mnie w prezencie prawy prosty w nos... otóż życie nie jest proste. jest pokręcone i zagmatwane jak te słuchawki, co rozplątane cierpliwie, złośliwie na nowo zapętlą się w kieszeni. jak starannie rozczesane przed snem włosy, a po przebudzeniu-bocianie gniazdo. jak delikatne naszyjników łańcuszki splątane w jeden wielki supeł, za nic nie chcą się rozdzielić, a im bardziej ciągniesz tym mocniejszy ich uścisk...
z tym, że nie zawsze tak jest... z czasem niebo jaśnieje po burzy i wychodzi oślepiające słońce. trzeba tylko cierpliwości, spokoju i równowagi. znać swoją siłę i wierzyć w lepsze jutro. bez nacisków, popychania i wymuszeń, zapominając o szantażu.
powoli układa się tak jak chciałam. puzzle zaczynają pasować i wskakiwać na właściwe miejsca.
oby tak dalej... oby...

 she & him-stay awhile


wtorek, 14 października 2014

.48

postanowiłam być silna. jak stare drzewo, które nie kłania się przed wiatrem... jak kamień, który rzeka spokojnie opływa. miałam milczeć i czekać na pierwszy ruch. zmusić do myślenia i tęsknoty...
nie wyszło jednakże.
zrobiłam to pierwsza i cierpię. serce rozrywa mi ból i wspomnienia.
lecę jak ćma do ognia...
i spalam się.